Środa: słówko na dziś. Czytają: Krystyna Czubówna i Kevin Aiston.

Giełda zwierzętami nie pogardzi. Dwa kluczowe trendy wiążą się z nazwami zwierząt: byka (bull) i niedźwiedzia (bear).

Hossa to po angielsku „bull market”. Gdy byk atakuje, uderza rogami z dołu do góry. Tak właśnie zachowują się wtedy ceny akcji – idą do góry:
A bull market is a period of generally rising prices. The start of a bull market is marked by widespread pessimism.

Niedźwiedź tymczasem, gdy pacnie łapą, uczyni tak zgodnie z prawami grawitacji – z góry na dół. Bessa, czyli „bear market”, oznacza długotrwały trend spadkowy na giełdzie papierów wartościowych:
A bear market is a general decline in the stock market over a period of time. It is a transition from high investor optimism to widespread fear and pessimism.

Dlaczego zatem po polsku nie mówimy „byczy rynek” albo „niedźwiedzi rynek”? Skąd te piękne słowa – hossa i bessa – trafiły do polszczyzny? Jest tylko jedna możliwa odpowiedź: z języka francuskiego. Hossa to „marché haussier”, a bessa – „marché baissier”.

To było Środa: słówko na dziś. Czytali: Krystyna Czubówna i Kevin Aiston.