Środa: słówko na dziś. Czyta Kevin Aiston.

Żółć. Przeczytałem ostatnio, że to najbardziej polski wyraz. Składa się z takich liter, które występują tylko w języku polskim. A do tego oddaje charakterystyczny stan psychiczny – zgorzknienie, frustrację, drwinę. Angielskie słówko „bile” nie niesie aż takiego bogactwa podtekstów.

Pewien polski uniwersytet zaprosił studentów z zagranicy do letniej szkoły języka polskiego i kultury. Organizatorzy ogłosili wśród nich konkurs na najpiękniejsze polskie słowo. Zwyciężyło „szczęście”. Na drugim miejscu uplasowały się „dźwięk”, „dżdżysty” i „miś”. Wśród propozycji znalazły się także inne słowa z wieloma trudnymi do wymówienia spółgłoskami, np. miłość, skrzyżowanie, chrząszcz, goździk.

Zbadano też popularność trzech mniej pięknych słów wskazanych w ankiecie: „szpanować”, „flaki” i „flegma”. To ostatnie zbliża mnie bardziej do Anglii – mam na myśl słówko „phlegm”. Ciekawa jest ta wspólna cecha żółci i flegmy – oba słówka opisują wydzieliny, a zarazem cechy osobowe.

To było Środa: słówko na dziś. Czytał Kevin Aiston.