Środa: słówko na dziś. Czyta Kevin Aiston.

Wyobraźmy sobie, że chcemy kogoś przekonać do naszego pomysłu – do naszego produktu – do samych siebie. Pomoże nam w tym narzędzie, które po polsku nazywa się „mowa windowa” – a po angielsku to „elevator pitch” (albo „elevator speech”).

Mamy tyle czasu, ile trwa przejażdżka windą z bardzo ważną panią prezes albo bardzo ważnym panem dyrektorem, by osiągnąć swój cel: The name – elevator pitch – reflects the idea that it should be possible to deliver the summary in the time span of an elevator ride.

Dokładna ilość czasu oczywiście zależy od wielu zmiennych – na przykład od lokalizacji gabinetu szefa albo od osiągów windy. Gdybyśmy jechali najszybszą windą świata, która znajduje się w Shanghai Tower, i pędzi z prędkością 74 kilometrów na godzinę, mielibyśmy 55 sekund – tyle czasu zajmuje wjazd na 119. piętro. W Pałacu Kultury i Nauki musielibyśmy się mocno streszczać – droga na taras widokowy zajmuje raptem 19 sekund.

Pierwszą skuteczną mowę windową wygłosił niejaki Philip Crosby. W latach 50. pracował jako technik-tester w firmie ITT. Jako pracownik niższego szczebla nie miał szans na spotkanie z prezesem, a bardzo chciał go przekonać do swojego pomysłu. Pewnego dnia czekał na niego w lobby, a w odpowiednim momencie wepchnął się do windy – i rozpoczął swoją mowę. Jak to się skończyło?

Crosby knew the elevator speech had been successful when he was asked to make a full presentation at the next general managers’ meeting.

To było Środa: słówko na dziś. Czytał Kevin Aiston.