Środa: słówko na dziś. Czyta Kevin Aiston.

Don’t worry, be happy – skąd to znamy? Oczywiście z piosenki Bobby’ego McFerrina. Ale te słowa były jednym z częstych powiedzeń niejakiego Mehera Baby, indyjskiego mistrza duchowego. Już w latach sześćdziesiątych dystrybuowano pocztówki z tym hasłem.

Do dyspozycji mamy kilka sposobów na niemartwienie się. Pierwszy: wziąć się w garść i pamiętać o nieoficjalnym motto Australii: No worries. Możemy tak powiedzieć, by kogoś pocieszyć – a oznacza to też mniej więcej „żaden kłopot”, „nie ma sprawy”.

W Gwatemali wymyślono „worry dolls” – maleńkie laleczki, które zabierają dzieciom ich zmartwienia. Takiej laleczce trzeba po cichutku na uszko wyszeptać wszystkie swoje zmartwienia i włożyć ją pod poduszkę. Kolejnego dnia po zmartwieniach nie będzie śladu:

Sorrowful would tell their doll about their sorrows, fears and worries, then hide it under their pillow during the night. After this, the child will literally sleep over the whole thing. The next morning, all worries are said to have been taken away by the worry doll.

To było Środa: słówko na dziś. Czytał Kevin Aiston.